Ostatnio przesiadłem się z Facebooka na Google+. Nie będę mówił o tym, że mam tam więcej użytecznej treści niż na dziecku bohatera The Social Network (znowu zapomniałem jak się bufon nazywa...), bo to nie zasługa Google tylko towarzystwa. Z czasem zapewne się pogorszy. O tym, jaki killer feature stanowią Kręgi pisano już aż nadto, żeby Ci do których to dotrze się zainteresowali - nie czuję chęci, ani obowiązku poruszania tego tematu ponownie (nie w formie pisemnej przynajmniej).
Niedawno jednak G+ dodało nową "zakładkę" którą wielu zapewne mądrzejszych ode mnie ludzi uznało za kolejny krok w stronę zagrożenia dominacji Księgi Twarzy. Ja osobiście z tzw. social gaming nie miałem jak dotąd za dużo wspólnego. Nie zachęcał mnie do tego wiecznozmienny interfejs Facebooka (który nie ułatwiał ich odnalezienia) i wszechogarniający spam jakim nas te gry raczyły. Nie zasypują mających nas w kręgach ludzi pierdyliardem wnerwiających powiadomień i zaproszeń. Tymczasem mamy tu łatwo i szybko dostępny przycisk który przełącza nas od razu do trybu w którym czasoumilacze zajmują praktycznie całe dostępne w oknie przeglądarki miejsce.
I tam trafiłem na Edgeworld.