Załoga jest w ciężkim położeniu.
Na pokład wdarł się ośmiorekin - żądna krwi bestia nasłana przez Tetzolucańskiego szamana. Nikt przy zdrowych zmysłach nie zbliży się do niej na odległość macek.
Pokładowy majsterkowicz, Smuga, z zabandażowaną głową ze stoickim spokojem ściąga z pleców swoją ulubioną zabawkę - eksperymentalny, wielostrzałowy muszkiet. Mierzy w potwora, zaczyna strzelać.
Monstrum wspina się po olinowaniu, wykonując nad głowami przerażonych marynarzy istną woltyżerkę. Strzały ani na chwilę nie ustają, lufa podąża za potworną sylwetą, w końcu podnosząc się do pionu. Bestia spada na Smugę jak grom; jej wypełnione kilkoma rzędami zębów szczęki rozwierają się by go rozerwać na strzępy.
Bohater oddaje ostatni strzał. W muszkiecie skończyły się kule.